sobota, 28 maja 2016

Rozdział 3

Yune obudził się z bólem głowy. Przewrócił się na drugi bok i cicho jęknął. Nie powinien był tyle pić. Taka jak zwykle miał rację. Yune jeszcze się dziwił, dlaczego go nie zostawił. W końcu tyle razy rozczarowywał nawet samego siebie. Musi z tym skończyć.
Blondyn wstał powoli i rozejrzał się wokoło. Wszędzie panował ład i porządek. Jedynie buty leżały niedbale w kącie. Chłopak pokręcił głową i przeklął cicho, uświadamiając sobie, że nie powinien był tego robić. Podszedł do szafy i wyciągnął ciemny podkoszulek, a potem bluzę z kapturem. Miał nadzieję, że to pomoże mu ukryć stan w jakim się znalazł. Poszedł do łazienki i stanął przed lustrem. Cienie pod oczami dobitnie mówiły co robił zeszłej nocy. Może wyjaśni to bezsennością i tyle. Czy nauczyciele w to uwierzą?
Westchnął i zaczął układać włosy. Blond kosmyki opadły na oczy jakby również nie miały sił. Yune wziął lakier i spryskał włosy. Potem sięgnął po cienie do oczu i zatuszował odrobinę podkrążone oczy. O wiele lepiej. Umył jeszcze zęby, pościelił łóżko i zszedł do sali na śniadanie.
Gdy wszedł do środka miał wrażenie, że wszyscy go obserwują, ale po chwili stwierdził, że to tylko jego wyobraźnia. Zauważył Takę i skierował się do jego stolika.
-Cześć.- przywitał się i usiadł obok.
-Cześć.- Taka nawet nie podniósł głowy.
Yune jadł przez chwilę w ciszy, aż w końcu nie wytrzymał i zapytał:
- Ciągle się dąsasz?
- Wcale się nie dąsam.- usłyszał stłumioną odpowiedź.
Odłożył kanapkę.
-Taka-kun, przecież przeprosiłem. Obiecałem, że to się nie powtórzy.
Brunet myślał chwilę. W końcu spojrzał na niego i zmrużył powieki.
- Co zrobiłeś z oczami? - zapytał.
- Hę?- Yune zamrugał. - Yy..nic takiego. Tylko zatuszowałem cienie.
Taka parsknął śmiechem.
- Co?- Yune wyglądał na urażonego.
-Widziałeś się w lustrze?
-Tak.- odparł ostrożnie blondyn.
                                  **************************
-Niemożliwe.- wyszeptał Yune, gdy dotarli na górę. Jego pomalowane oczy wyglądały strasznie. Cienie, których użył rozmazały się. Wyglądał po prostu śmiesznie. To cud, że tylko Taka to zauważył. - Ale jak?
- Musiałeś je rozmazać. Niechcący.- Taka stał obok i uśmiechał się do lustra.- Szkoda, że nie zrobiłem zdjęcia.
Yune odwrócił się do niego.
- Tylko spróbuj to przysięgam, że cię uderzę. - zagroził.
Taka podszedł bliżej.
-Myślę, że to ja wygrałbym tę walkę, nie sądzisz?
Blondyn fuknął i zaczął zmywać cienie. Taka miał rację. Od kilku lat ćwiczył sztuki walki i był wysportowany. W starciu z nim mało który chłopak w szkole miał szansę wygrać.
Teraz patrzył jak Yune przeklina i usiłuje naprawić swój wygląd. Podszedł do półki i wyciągnął kredkę do oczu.
-Użyj tego.- podsunął przyjacielowi kosmetyk.
Yune spojrzał sceptycznie.
-Nie sądzę, żeby to było odpowiednie.
Taka otworzył kredkę.
-Pozwolisz?
Blondyn wzruszył ramionami i usiadł na krześle.
Taka uspokoił swoje dudniące serce i schylił się. Gdy Yune zamknął oczy, brunet położył mu rękę na ramieniu, a potem pomalował delikatnie jedno oko. Potem drugie. W końcu dokończył makijaż i szybko się wyprostował. Trochę zbyt szybko, bo zakręciło mu się w głowie. Przytrzymał się ściany.
- Dobrze się czujesz? - Yune patrzył na niego z niepokojem.
- Tak, w porządku.- Taka schował kredkę.
Gdy się odwrócił Yune stał przed lustrem podziwiając jego dzieło.
- Rany, wyglądam niesamowicie.- stwierdził.
- Tak myślisz? - Taka uśmiechnął się lekko.
- Gdzie się tego nauczyłeś?- spytał z podziwem w głosie.
Brunet machnął ręką.
- Rysowanie to moja pasja.
- Naprawdę?- Yune odwrócił się.- Dlaczego mi nie powiedziałeś?
- Może chciałem mieć sekret, o którym nie wiesz.
-Bałeś się, że cię wyśmieję?- blondyn parsknął śmiechem.
Gdy Taka milczał, zapytał:
-Masz jeszcze jakieś tajemnice?
Nie. Tylko jedną. Jestem w tobie zakochany.
- Nie ma nic więcej.- Taka odwrócił wzrok. Jego oczy spoczęły na szafce w której znajdowały się kosmetyki.
- Co za bałagan.-mruknął.
Yune popatrzył na niego.
-O czym ty...? Nie!- krzyknął, gdy Taka otworzył dolną szafkę, ale było już za późno. Zawartość wysypała się na podłogę.
Taka przez chwilę stał jak porażony, a potem schylił się i sięgnął po niewielkie pudełko.
-Co to?- odwrócił się w stronę blondyna.
Yune podszedł do niego.
-Nic takiego. Tabletki przeciwbólowe.- mruknął i sięgnął po pudełko, ale Taka był szybszy i schował je za plecami.
-Oddaj mi je.- powiedział Yune i zaczął się z nim szarpać.
-To nie wygląda jak lekarstwo.- mruknął brunet ostrzegawczo.
Oczy Yune rozszerzyły się w oburzeniu.
-Taka-kun, o co ty mnie podejrzewasz?! To lek. Mówię prawdę.
-Powiedzmy, że ci wierzę. Ale rzucę okiem.- Taka odwrócił się, a po chwili poczuł szarpnięcie i wylądował na podłodze. W odwecie pociągnął Yune za sobą i teraz obaj leżeli na podłodze. Taka na kafelkach, a Yune na jego brzuchu. Pudełko zniknęło pod szafką.
-Taka-kun! Nic ci nie jest? Ja...przepraszam!- Yune potrząsnął nim delikatnie.
Taka czuł na sobie ciężar Yune, ale zupełnie mu to nie przeszkadzało. Jego plecy trochę bolały, ale to nic w porównaniu z tym co czuł wewnątrz. Można powiedzieć, że ta chwila zbliżenia z blondynem dawała mu szansę na wyjawienie uczuć, ale nie posunął się do tego. Jednak widok martwiącego się Yune był niezastąpiony. Jeszcze przez chwilę poudaje, a potem pozwoli się przeprosić. Oddychał powoli, a na szyi i ramieniu czuł palce chłopaka.
-Obudź się, proszę. - Yune zaczynał panikować.-Taka-kun. Taka-kun!
Delikatnie uchylił powieki i napotkał niebieskie przerażone spojrzenie.
-Yune...-mruknął cicho.
Yune odetchnął z ulgą widząc, że nic mu nie jest.
-Nic ci nie jest? Na pewno?- ponowił pytanie.
Taka tylko jęknął i chwycił się za głowę. Miał ochotę parsknąć śmiechem, ale zachował powagę.
-Co cię boli? Głowa?- Yune wychodził z siebie.
Taka postanowił skrócić jego męki i uśmiechnął się.
-Wszystko w porządku, naprawdę.- zapewnił.
Yune rozejrzał się.
-Czego szukasz?- spytał Taka, zauważając, że chłopak ciągle siedzi na jego brzuchu.
-Szukam krwi.-powiedział cicho blondyn.
Taka zamrugał.
-Chyba nie ja uderzyłem głową, ale ty Yune-chan.- oznajmił i pociągnął go bliżej. Yune wylądował na jego piersi, a gdy podniósł głowę napotkał rozmarzone spojrzenie Taki. Potem poczuł jego palce we włosach.
-Taka-kun.- wyszeptał.
Odległość między nimi zaczęła drastycznie maleć. Czy Taka odważy się go pocałować...?

piątek, 24 lipca 2015

Rozdział 2


Gdy wszedł do jego pokoju, Yune jeszcze spał. Taka podszedł do jego łóżka i cicho usiadł. Spojrzał na twarz swego przyjaciela i wtedy to się stało. Z zachwytem, lecz też niemałym przerażeniem stwierdził, że Yune jest piękny. We śnie wyglądał jak anioł. Blond włosy miał rozsypane na poduszce, a usta lekko uchylone. Spał lekkim snem, nic nie zakłócało jego oddechu.

Taka ostrożnie, aby go nie obudzić, wyszedł z pokoju. Zamknął drzwi, a potem gwałtownie oddychając, oparł się o nie. To możliwe?, spytał sam siebie.

Czy ja właśnie zakochałem się w najlepszym przyjacielu?

To było tuż po tym, jak zginęli rodzice Yune. A  Taka zamiast go wspierać, przerażony swymi uczuciami, odciął się od niego. Potem żałował, ale wtedy musiał się dowiedzieć kim tak naprawdę jest.

Pewnej nocy poszedł do klubu i zamówił drinka. Musiał pomyśleć. Tego wieczoru poznał swego pierwszego chłopaka. Miał około dwudziestu lat i był bardzo przystojny. Zaczepił Takę i powiedział, że ma na imię Nobu.

Spotykali się kilka miesięcy, a którejś nocy Nobu zaprosił go do siebie. Jego mieszkanie nie było duże, ale przytulne i przypadło do gustu Tace. Było dość późno i dlatego Taka postanowił wracać do domu, gdy Nobu powiedział:

-Chcę ci coś pokazać. - chwycił jego dłoń i zaprowadził na balkon. Niebo było usiane milionami błyszczących gwiazd.

- Podoba ci się? - zapytał cicho.

Taka nie mógł wykrztusić z siebie słowa.

- Takie noce jak ta nazywam  gwiaździstymi . - wyszeptał, a potem przyciągnął go bliżej i pocałował.

Taka pamiętał ogrom emocji jakich wtedy doświadczył. Pierwszym było zaskoczenie, a potem kolejno niepewność, szybsze bicie serca, aż w końcu przyjemność.

Po tym wieczorze spotykali się jeszcze dwa tygodnie. Rozstali się w przyjaźni, a Taka uznał to za ciekawe doświadczenie.

Jednak gdy patrzył na śpiącego Yune, to co czuł było zupełnie inne. Znał go, lubił. To co wtedy poczuł spadło na niego jak burza.

Gdy uporał się z tymi emocjami, Yune czuł się lepiej. Śmiał się częściej niż w pierwszych dniach po przeprowadzce. Mimo to, Taka milczał.

Tym wyznaniem mógłby zniszczyć ich przyjaźń.  Przez to, że trzymał w sobie tyle uczuć, stał się bardziej poważny i złościł się na przyjaciela, że jest taki nieodpowiedzialny. Był dla Yune surowy, ale musiał taki być. Inaczej jego tajemnica wyjdzie na jaw.

Z chwilą gdy uświadomił sobie własne uczucia, minęły dwa lata. Można by pomyśleć, że w końcu zapanował nad sobą, ale gdy zobaczył pijanego Yune stwierdził, że wcale nie.

Jego uczucia nigdy nie były silniejsze.

 

 

czwartek, 23 lipca 2015

Rozdział 1


Źle się czujesz? Masz zawroty głowy? Dobrze. To bardzo dobrze. Zapomnieć. O, tak. Nic nie poprawia nastroju jak wypicie paru drinków i dobra zabawa.

W oddali zamajaczył znajomy kształt. Yune, lekko się zataczając krzyknął głośno:

-Taka! Hej, Taka!

Chłopak się odwrócił. Przez chwilę stał nieruchomo, po czym ruszył szybkim krokiem w kierunku nawołującego go głosu. Był zaledwie kilka kroków od podpitego nastolatka, gdy tamten zachwiał się niebezpiecznie. Jeszcze sekunda i zaliczyłby spotkanie z betonem, gdyby nie czyjeś silne ręce. Yune podniósł głowę i uśmiechnął się.

-O, jesteś.- rzucił.

Taka przyjrzał się swemu przyjacielowi. Znowu to samo.

-Co z tobą? Piłeś? - spytał, chociaż znał odpowiedź.

-No, co ty. Jak możesz posądzać mnie o podobną zbrodnię - Yune próbował stać prosto, co nie bardzo mu wychodziło. - Jestem tylko troszkę zamroczony...- język mu się plątał - to znaczy zmęczony - poprawił się szybko.

Taka rzucił mu poirytowane spojrzenie.

-Jesteś na terenie szkoły, Yune-chan - oznajmił.

Chwycił blondyna pod ramię i poprowadził w stronę internatu. Nim przekroczyli bramę, syknął cicho:

-Słuchaj, ty idioto - obrócił go przodem do siebie, aby spojrzeć mu w oczy. - Jak dyrekcja się dowie to cię wyrzucą, rozumiesz? Jesteś niepełnoletni.

Yune próbował skupić na nim wzrok, ale ledwo go dostrzegał. Wyciągnął przed siebie rękę i pokazał pięć palców.

-Co? - zapytał Taka.

-Pięć...dni - mruknął chłopak.

-Dobra, rozumiem. - Taka szarpnął rękawem jego bluzy i ruszyli do bramy. - Za pięć dni masz osiemnaście lat, ale to nie świadczy, że już możesz się upijać.

Blondyn mruknął coś niewyraźnie, co zabrzmiało jak ''rodzina'' i ''samotność''. Taka rozmyślał nad tym wiele razy. Yune i on byli najlepszymi przyjaciółmi od kilku lat. Blondyn stracił rodziców w wypadku, a Taka przygarnął go pod swój dach. Jego rodzice traktowali Yune jak przybranego syna. Taka nie miał nic przeciw, z tym, że jego uczucia do Yune wcale nie były braterskie. Absolutnie nie. Ale nigdy z niczym się nie zdradził więc łatwo było grać rolę brata. Byli w tym samym wieku, lecz Yune był o parę miesięcy młodszy. I miał skłonność do picia. Tak naprawdę nigdy nie pogodził się z tym, że został sam. Bywały dni, że popadał w rozpacz i pił do nieprzytomności. Taka zawsze go ratował z opresji. Ale tym razem miał tego dość.

Gdy pomógł mu dojść na górę do pokoju, dał upust swej złości.

Zamknął drzwi i rzucił:

-Jeszcze jeden taki numer i możesz pożegnać się z moją przyjaźnią.

Yune rzucił buty w kąt pokoju. Ledwo podnosząc głowę, spytał:

-Co?

-To co słyszysz. - brunet podszedł bliżej i stanął przed nim. - Zrób to jeszcze raz, a z naszą przyjaźnią koniec. - po każdym wypowiadanym słowie dźgał go palcem w pierś.

-Au, przestań. - blondyn chwycił jego rękę. - To ostatni raz. Obiecuję. -puścił jego dłoń i wyciągnął się na łóżku. Przymknął zmęczone powieki.

-Zapamiętam to. - rzucił Taka stając w drzwiach, a słysząc cichy oddech Yune, opuścił pokój i skierował się do  własnego.