piątek, 24 lipca 2015

Rozdział 2


Gdy wszedł do jego pokoju, Yune jeszcze spał. Taka podszedł do jego łóżka i cicho usiadł. Spojrzał na twarz swego przyjaciela i wtedy to się stało. Z zachwytem, lecz też niemałym przerażeniem stwierdził, że Yune jest piękny. We śnie wyglądał jak anioł. Blond włosy miał rozsypane na poduszce, a usta lekko uchylone. Spał lekkim snem, nic nie zakłócało jego oddechu.

Taka ostrożnie, aby go nie obudzić, wyszedł z pokoju. Zamknął drzwi, a potem gwałtownie oddychając, oparł się o nie. To możliwe?, spytał sam siebie.

Czy ja właśnie zakochałem się w najlepszym przyjacielu?

To było tuż po tym, jak zginęli rodzice Yune. A  Taka zamiast go wspierać, przerażony swymi uczuciami, odciął się od niego. Potem żałował, ale wtedy musiał się dowiedzieć kim tak naprawdę jest.

Pewnej nocy poszedł do klubu i zamówił drinka. Musiał pomyśleć. Tego wieczoru poznał swego pierwszego chłopaka. Miał około dwudziestu lat i był bardzo przystojny. Zaczepił Takę i powiedział, że ma na imię Nobu.

Spotykali się kilka miesięcy, a którejś nocy Nobu zaprosił go do siebie. Jego mieszkanie nie było duże, ale przytulne i przypadło do gustu Tace. Było dość późno i dlatego Taka postanowił wracać do domu, gdy Nobu powiedział:

-Chcę ci coś pokazać. - chwycił jego dłoń i zaprowadził na balkon. Niebo było usiane milionami błyszczących gwiazd.

- Podoba ci się? - zapytał cicho.

Taka nie mógł wykrztusić z siebie słowa.

- Takie noce jak ta nazywam  gwiaździstymi . - wyszeptał, a potem przyciągnął go bliżej i pocałował.

Taka pamiętał ogrom emocji jakich wtedy doświadczył. Pierwszym było zaskoczenie, a potem kolejno niepewność, szybsze bicie serca, aż w końcu przyjemność.

Po tym wieczorze spotykali się jeszcze dwa tygodnie. Rozstali się w przyjaźni, a Taka uznał to za ciekawe doświadczenie.

Jednak gdy patrzył na śpiącego Yune, to co czuł było zupełnie inne. Znał go, lubił. To co wtedy poczuł spadło na niego jak burza.

Gdy uporał się z tymi emocjami, Yune czuł się lepiej. Śmiał się częściej niż w pierwszych dniach po przeprowadzce. Mimo to, Taka milczał.

Tym wyznaniem mógłby zniszczyć ich przyjaźń.  Przez to, że trzymał w sobie tyle uczuć, stał się bardziej poważny i złościł się na przyjaciela, że jest taki nieodpowiedzialny. Był dla Yune surowy, ale musiał taki być. Inaczej jego tajemnica wyjdzie na jaw.

Z chwilą gdy uświadomił sobie własne uczucia, minęły dwa lata. Można by pomyśleć, że w końcu zapanował nad sobą, ale gdy zobaczył pijanego Yune stwierdził, że wcale nie.

Jego uczucia nigdy nie były silniejsze.

 

 

czwartek, 23 lipca 2015

Rozdział 1


Źle się czujesz? Masz zawroty głowy? Dobrze. To bardzo dobrze. Zapomnieć. O, tak. Nic nie poprawia nastroju jak wypicie paru drinków i dobra zabawa.

W oddali zamajaczył znajomy kształt. Yune, lekko się zataczając krzyknął głośno:

-Taka! Hej, Taka!

Chłopak się odwrócił. Przez chwilę stał nieruchomo, po czym ruszył szybkim krokiem w kierunku nawołującego go głosu. Był zaledwie kilka kroków od podpitego nastolatka, gdy tamten zachwiał się niebezpiecznie. Jeszcze sekunda i zaliczyłby spotkanie z betonem, gdyby nie czyjeś silne ręce. Yune podniósł głowę i uśmiechnął się.

-O, jesteś.- rzucił.

Taka przyjrzał się swemu przyjacielowi. Znowu to samo.

-Co z tobą? Piłeś? - spytał, chociaż znał odpowiedź.

-No, co ty. Jak możesz posądzać mnie o podobną zbrodnię - Yune próbował stać prosto, co nie bardzo mu wychodziło. - Jestem tylko troszkę zamroczony...- język mu się plątał - to znaczy zmęczony - poprawił się szybko.

Taka rzucił mu poirytowane spojrzenie.

-Jesteś na terenie szkoły, Yune-chan - oznajmił.

Chwycił blondyna pod ramię i poprowadził w stronę internatu. Nim przekroczyli bramę, syknął cicho:

-Słuchaj, ty idioto - obrócił go przodem do siebie, aby spojrzeć mu w oczy. - Jak dyrekcja się dowie to cię wyrzucą, rozumiesz? Jesteś niepełnoletni.

Yune próbował skupić na nim wzrok, ale ledwo go dostrzegał. Wyciągnął przed siebie rękę i pokazał pięć palców.

-Co? - zapytał Taka.

-Pięć...dni - mruknął chłopak.

-Dobra, rozumiem. - Taka szarpnął rękawem jego bluzy i ruszyli do bramy. - Za pięć dni masz osiemnaście lat, ale to nie świadczy, że już możesz się upijać.

Blondyn mruknął coś niewyraźnie, co zabrzmiało jak ''rodzina'' i ''samotność''. Taka rozmyślał nad tym wiele razy. Yune i on byli najlepszymi przyjaciółmi od kilku lat. Blondyn stracił rodziców w wypadku, a Taka przygarnął go pod swój dach. Jego rodzice traktowali Yune jak przybranego syna. Taka nie miał nic przeciw, z tym, że jego uczucia do Yune wcale nie były braterskie. Absolutnie nie. Ale nigdy z niczym się nie zdradził więc łatwo było grać rolę brata. Byli w tym samym wieku, lecz Yune był o parę miesięcy młodszy. I miał skłonność do picia. Tak naprawdę nigdy nie pogodził się z tym, że został sam. Bywały dni, że popadał w rozpacz i pił do nieprzytomności. Taka zawsze go ratował z opresji. Ale tym razem miał tego dość.

Gdy pomógł mu dojść na górę do pokoju, dał upust swej złości.

Zamknął drzwi i rzucił:

-Jeszcze jeden taki numer i możesz pożegnać się z moją przyjaźnią.

Yune rzucił buty w kąt pokoju. Ledwo podnosząc głowę, spytał:

-Co?

-To co słyszysz. - brunet podszedł bliżej i stanął przed nim. - Zrób to jeszcze raz, a z naszą przyjaźnią koniec. - po każdym wypowiadanym słowie dźgał go palcem w pierś.

-Au, przestań. - blondyn chwycił jego rękę. - To ostatni raz. Obiecuję. -puścił jego dłoń i wyciągnął się na łóżku. Przymknął zmęczone powieki.

-Zapamiętam to. - rzucił Taka stając w drzwiach, a słysząc cichy oddech Yune, opuścił pokój i skierował się do  własnego.