Źle się czujesz? Masz
zawroty głowy? Dobrze. To bardzo dobrze. Zapomnieć. O, tak. Nic nie poprawia
nastroju jak wypicie paru drinków i dobra zabawa.
W oddali zamajaczył
znajomy kształt. Yune, lekko się zataczając krzyknął głośno:
-Taka! Hej, Taka!
Chłopak się odwrócił.
Przez chwilę stał nieruchomo, po czym ruszył szybkim krokiem w kierunku
nawołującego go głosu. Był zaledwie kilka kroków od podpitego nastolatka, gdy
tamten zachwiał się niebezpiecznie. Jeszcze sekunda i zaliczyłby spotkanie z
betonem, gdyby nie czyjeś silne ręce. Yune podniósł głowę i uśmiechnął się.
-O, jesteś.- rzucił.
Taka przyjrzał się swemu
przyjacielowi. Znowu to samo.
-Co z tobą? Piłeś? -
spytał, chociaż znał odpowiedź.
-No, co ty. Jak możesz
posądzać mnie o podobną zbrodnię - Yune próbował stać prosto, co nie bardzo mu
wychodziło. - Jestem tylko troszkę zamroczony...- język mu się plątał - to
znaczy zmęczony - poprawił się szybko.
Taka rzucił mu poirytowane
spojrzenie.
-Jesteś na terenie szkoły,
Yune-chan - oznajmił.
Chwycił blondyna pod ramię
i poprowadził w stronę internatu. Nim przekroczyli bramę, syknął cicho:
-Słuchaj, ty idioto -
obrócił go przodem do siebie, aby spojrzeć mu w oczy. - Jak dyrekcja się dowie
to cię wyrzucą, rozumiesz? Jesteś niepełnoletni.
Yune próbował skupić na
nim wzrok, ale ledwo go dostrzegał. Wyciągnął przed siebie rękę i pokazał pięć
palców.
-Co? - zapytał Taka.
-Pięć...dni - mruknął
chłopak.
-Dobra, rozumiem. - Taka
szarpnął rękawem jego bluzy i ruszyli do bramy. - Za pięć dni masz osiemnaście
lat, ale to nie świadczy, że już możesz się upijać.
Blondyn mruknął coś
niewyraźnie, co zabrzmiało jak ''rodzina'' i ''samotność''. Taka rozmyślał nad
tym wiele razy. Yune i on byli najlepszymi przyjaciółmi od kilku lat. Blondyn
stracił rodziców w wypadku, a Taka przygarnął go pod swój dach. Jego rodzice
traktowali Yune jak przybranego syna. Taka nie miał nic przeciw, z tym, że jego
uczucia do Yune wcale nie były braterskie. Absolutnie nie. Ale nigdy z niczym
się nie zdradził więc łatwo było grać rolę brata. Byli w tym samym wieku, lecz
Yune był o parę miesięcy młodszy. I miał skłonność do picia. Tak naprawdę nigdy
nie pogodził się z tym, że został sam. Bywały dni, że popadał w rozpacz i pił
do nieprzytomności. Taka zawsze go ratował z opresji. Ale tym razem miał tego
dość.
Gdy pomógł mu dojść na
górę do pokoju, dał upust swej złości.
Zamknął drzwi i rzucił:
-Jeszcze jeden taki numer
i możesz pożegnać się z moją przyjaźnią.
Yune rzucił buty w kąt
pokoju. Ledwo podnosząc głowę, spytał:
-Co?
-To co słyszysz. - brunet
podszedł bliżej i stanął przed nim. - Zrób to jeszcze raz, a z naszą przyjaźnią
koniec. - po każdym wypowiadanym słowie dźgał go palcem w pierś.
-Au, przestań. - blondyn
chwycił jego rękę. - To ostatni raz. Obiecuję. -puścił jego dłoń i wyciągnął
się na łóżku. Przymknął zmęczone powieki.
-Zapamiętam to. - rzucił
Taka stając w drzwiach, a słysząc cichy oddech Yune, opuścił pokój i skierował
się do własnego.
Zapowiada się ciekawie. Podobają mi się imiona. Pisz dalej;)
OdpowiedzUsuńWyczuwam yaoi... Ale czy sie mylę, czy nie, tego jeszcze nie wiem...
OdpowiedzUsuńJestem z bloga magiczny-kociolek.blog.pl, gdzie zostawiłaś mi zaproszenie, więc tak o to jestem :)
Dzięki za komentarz, pozdrawiam /Big Elephant