czwartek, 23 lipca 2015

Rozdział 1


Źle się czujesz? Masz zawroty głowy? Dobrze. To bardzo dobrze. Zapomnieć. O, tak. Nic nie poprawia nastroju jak wypicie paru drinków i dobra zabawa.

W oddali zamajaczył znajomy kształt. Yune, lekko się zataczając krzyknął głośno:

-Taka! Hej, Taka!

Chłopak się odwrócił. Przez chwilę stał nieruchomo, po czym ruszył szybkim krokiem w kierunku nawołującego go głosu. Był zaledwie kilka kroków od podpitego nastolatka, gdy tamten zachwiał się niebezpiecznie. Jeszcze sekunda i zaliczyłby spotkanie z betonem, gdyby nie czyjeś silne ręce. Yune podniósł głowę i uśmiechnął się.

-O, jesteś.- rzucił.

Taka przyjrzał się swemu przyjacielowi. Znowu to samo.

-Co z tobą? Piłeś? - spytał, chociaż znał odpowiedź.

-No, co ty. Jak możesz posądzać mnie o podobną zbrodnię - Yune próbował stać prosto, co nie bardzo mu wychodziło. - Jestem tylko troszkę zamroczony...- język mu się plątał - to znaczy zmęczony - poprawił się szybko.

Taka rzucił mu poirytowane spojrzenie.

-Jesteś na terenie szkoły, Yune-chan - oznajmił.

Chwycił blondyna pod ramię i poprowadził w stronę internatu. Nim przekroczyli bramę, syknął cicho:

-Słuchaj, ty idioto - obrócił go przodem do siebie, aby spojrzeć mu w oczy. - Jak dyrekcja się dowie to cię wyrzucą, rozumiesz? Jesteś niepełnoletni.

Yune próbował skupić na nim wzrok, ale ledwo go dostrzegał. Wyciągnął przed siebie rękę i pokazał pięć palców.

-Co? - zapytał Taka.

-Pięć...dni - mruknął chłopak.

-Dobra, rozumiem. - Taka szarpnął rękawem jego bluzy i ruszyli do bramy. - Za pięć dni masz osiemnaście lat, ale to nie świadczy, że już możesz się upijać.

Blondyn mruknął coś niewyraźnie, co zabrzmiało jak ''rodzina'' i ''samotność''. Taka rozmyślał nad tym wiele razy. Yune i on byli najlepszymi przyjaciółmi od kilku lat. Blondyn stracił rodziców w wypadku, a Taka przygarnął go pod swój dach. Jego rodzice traktowali Yune jak przybranego syna. Taka nie miał nic przeciw, z tym, że jego uczucia do Yune wcale nie były braterskie. Absolutnie nie. Ale nigdy z niczym się nie zdradził więc łatwo było grać rolę brata. Byli w tym samym wieku, lecz Yune był o parę miesięcy młodszy. I miał skłonność do picia. Tak naprawdę nigdy nie pogodził się z tym, że został sam. Bywały dni, że popadał w rozpacz i pił do nieprzytomności. Taka zawsze go ratował z opresji. Ale tym razem miał tego dość.

Gdy pomógł mu dojść na górę do pokoju, dał upust swej złości.

Zamknął drzwi i rzucił:

-Jeszcze jeden taki numer i możesz pożegnać się z moją przyjaźnią.

Yune rzucił buty w kąt pokoju. Ledwo podnosząc głowę, spytał:

-Co?

-To co słyszysz. - brunet podszedł bliżej i stanął przed nim. - Zrób to jeszcze raz, a z naszą przyjaźnią koniec. - po każdym wypowiadanym słowie dźgał go palcem w pierś.

-Au, przestań. - blondyn chwycił jego rękę. - To ostatni raz. Obiecuję. -puścił jego dłoń i wyciągnął się na łóżku. Przymknął zmęczone powieki.

-Zapamiętam to. - rzucił Taka stając w drzwiach, a słysząc cichy oddech Yune, opuścił pokój i skierował się do  własnego.

2 komentarze:

  1. Zapowiada się ciekawie. Podobają mi się imiona. Pisz dalej;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyczuwam yaoi... Ale czy sie mylę, czy nie, tego jeszcze nie wiem...
    Jestem z bloga magiczny-kociolek.blog.pl, gdzie zostawiłaś mi zaproszenie, więc tak o to jestem :)
    Dzięki za komentarz, pozdrawiam /Big Elephant

    OdpowiedzUsuń